Uncategorized

Co robię z przeczytanymi książkami?

Książki – zazwyczaj to ostatnia rzecz, która dzieli nas od dumnego nazwania siebie minimalistami. Z jakiś powodów nie potrafimy ich wyrzucać. Ile razy słyszałaś, że książki się szanuje? Że książek się nie wyrzuca? Ba! Nawet się nie pożycza. I choć częściowo (poza pożyczaniem) się z tym zgadzam, to… żadna idea nie może utrudniać mi życia!

W związku z tym staram się jak mogę dać książkom nowy dom. Możliwości jest multum. Można książki oddać do biblioteki, na świetlicę, sprzedać lub oddać za darmo na olx. Zazwyczaj to na prawdę działa. Trzeba tylko chcieć.

Ja robię tak, że kiedy kupuję nową książkę i ją przeczytam, zastanawiam się, czy była dla mnie ważna, czy mi się podobała i najważniejsze – czy kiedykolwiek do niej wrócę. Jeśli tak – nie ma problemu, zostawiam. Zajmuje dumne miejsce w mojej szafce. Jeśli nie – w pierwszej kolejności próbuję sprzedać na olx. Możecie wierzyć lub nie, ale kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt książek sprzedałam właśnie w taki sposób! Ważne, by książki były na czasie a ceny niezbyt wygórowane (15-20 zł to maks, kupujący musi pokryć koszty przesyłki, która jest nieludzko droga za tak mały przedmiot, więc ten zakup musi mieć sens). Jeżeli się nie sprzeda, odkładam na kupkę do oddania. W praktyce jest tak, że czeka ona sobie do większych porządków lub przeprowadzki. Wtedy pakuje takie książki i oddaję. Ostatnio do świetlicy wiejskiej. Wszyscy zadowoleni :). Jednak będę szczera. Serio zdarzyło mi się kilka kiepskich książek wyrzucić. I nie ma co płakać z tego powodu. Pamiętaj, nie możesz być niewolnikiem rzeczy. To one mają dawać radość Tobie. Więc, jeśli masz ochotę ogarnąć biblioteczkę – do dzieła! Może nawet uzbierasz jakąś sumkę pieniędzy?

Ja w tym momencie mam około 50 książek. Może i dużo, część czeka na przeczytanie. Do części regularnie wracam. Kilka to pamiątki. Dla kogoś kto dużo czyta taka ilość nie jest ogromna. Mieści się w jednej szafce. Jeśli jednak poczuję, że chcę się części pozbyć, niewątpliwie to zrobię.

Jeszcze jedna kwestia. Spotykam się dość często z mitem, że jeśli ktoś nie ma w domu wielu książek to jest nieoczytany, głupi, nierozgarnięty. Co za bzdura! Nie daj sobie tego wmówić. Przecież w erze czytników elektronicznych, bibliotek, możliwości wymieniania się książkami ze znajomymi lub całkiem obcymi ludźmi za pośrednictwem internetu, to tylko głupi mit. Poza tym nawet jeśli nie czytasz książek, to wciąż nie znaczy, że powyższe epitety Ciebie dotyczą. Absolutnie nie. Także takie wymysły wyrzucamy do kosza ( wraz z kiepskimi książkami :)) i cieszymy się życiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *