Uncategorized

Czy jestem minimalistką?

Minimalizm – temat ostatnio bardzo na czasie. Miło jest nazwać siebie minimalistą. Bo przecież kochamy się szufladkować. A wrzucić się do szufladki zwanej minimalizm to już całkiem super. Modnie, oryginalnie, inaczej niż wszyscy. Tylko, że mnie boki tej szufladki z czasem zaczynają uwierać. Wtedy nachodzą mnie wątpliwości, czy jest ona faktycznie moja. Najpierw ogarnięta szałem wyrzucania czuję się szczęśliwa, bo.. tak właśnie znalazłam swoje miejsce! A chwilę potem zaczyna mi brakować różnorodności. Pewnie, że nie potrzebujemy tych wszystkich rzeczy i możemy codziennie wyglądać tak samo. Jednak człowiek chciałby się od czasu do czasu, jak to się mówi „odwalić” a tu tylko tusz do rzęs i kilka białych t-shirtów. Co tu robić? Być tym minimalistą, czy nie być? A może ja się do tego całkiem nie nadaję? Też macie takie myśli?

Moim zdaniem, w życiu najważniejsze jest to, żeby być szczęśliwym. Dla mnie minimalizm jest właśnie takim narzędziem do pomagania sobie w tym. Nie lubię się martwić, a rzeczy generują zmartwienia. Nie bardzo lubię sprzątać, a rzeczy generują bałagan. Należę do osób, które wstają 15 minut przed wyjściem, więc nawet nie mam ochoty, ani czasu zastanawiać się co na siebie włożę, albo jaki makijaż wykonam. Ma być szybko i prosto. Wszystko ma do siebie pasować. Podobnie ze sprzątaniem. Owszem potrafię znaleźć radość w ogarnianiu przestrzeni, jednak zazwyczaj chcę mieć zwyczajnie posprzątane. Szybko. I tutaj również minimalizm sprawdza się jak nic innego. Są też momenty, kiedy chcę coś zmienić w swoim wyglądzie. Mam na to zwyczajną ochotę i uważam, że to nic złego. Do tego jednak jest potrzebne trochę więcej rzeczy niż w zwykłej codzienności. Albo mam gości i chcę by mój dom i stół prezentowały się odświętnie. Wtedy 2 talerze nie wystarczą. Potrzebuję serwisu, który zresztą uwielbiam. Jak znaleźć złoty środek? Ja cały czas go szukam, mam już kilka rozwiązań, które z powodzeniem stosuję. W kolejnych wpisach podzielę się nimi z Wami.

Uważam, że najważniejsze jest, żeby mieć „w sam raz”. To filozofia minimalizmu ma służyć Tobie, a nie odwrotnie. Minimalizm ma Ci pomagać i umilać rzeczywistość. Ma podnosić Twój poziom szczęścia, a nie dokładać Ci zmartwień. Jeżeli sprawia Ci radość odhaczanie wyzwań w stylu szafa z 15 elementów, albo tylko 20 rzeczy w kuchni to super! Mi też czasem to sprawia przyjemność. Tylko pamiętaj, żeby się nie zagalopować, bo jaki sens ma wyrzucanie, żeby za chwilę dokupić? Przemyśl sobie, czy długofalowo, te 20 elementów wystarczy. Jeśli potrzebujesz 24 elementy też jest okey! Czy jesteś minimalistką? A chcesz się nią nazywać? Tak? No to jesteś! Proste 🙂 Ja również nią jestem. I nie muszę niczego udowadniać.

A Wy macie jakieś sposoby na to, żeby mieć w sam raz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *