Uncategorized

Jak zmieniłam swoje odżywianie

Prawie 2 miesiące temu, 13.06.2019, postanowiłam zmienić swój sposób odżywiania. Długo nad tym myślałam i uznałam, że mimo tego, że założenia diety wegańskiej przekonują mnie w 100%, to nie chciałam się wpisywać w żadne ograniczające ramy. Wiedziałam, że nie wytrzymam długo. I tak wymyśliłam sobie dietę w 90% roślinną. Ponadto staram się słuchać swojego ciała, pytać się siebie, czy faktycznie jestem głodna, czy tylko bym sobie coś zjadła. Postanowiłam podejść do tego w sposób zrównoważony i zgodny ze sobą.

Z jakiego powodu to wszystko? Nie będę nikogo czarować, przez zimę przybyło mi tu i tam (i jeszcze gdzieniegdzie :)) . To był główny powód. Chcę dobrze poczuć się sama ze sobą. Drugim nie mniej ważnym powodem jest oczywiście zdrowie. Planuje zrobić wyniki badań za jakiś czas, głównie liczę na spadek cholesterolu i trójglicerydów. Wiem, że jak trzymam dietę, to są praktycznie w normie. Niestety z tą wytrwałością bywało u mnie różnie.

Czy zauważyłam już jakieś efekty? Tak, na wadze. Przez 1,5 miesiąca spadło 5 kg. Może to nie dużo i całkiem sporo jeszcze przede mną, ale jak pisałam, chcę podejść do tego na spokojnie i powoli. Za to trwale. Jeśli chodzi o samopoczucie, kiepsko czułam się przez pierwsze 2 tygodnie. Byłam słaba, nerwowa i było mi zimno. Bolała mnie też głowa. Teraz czuję się podobnie jak przed dietą. Mam energię i jestem zadowolona z życia :).

Okey, więc co ja konkretnie jem? W tygodniu, kiedy chodzę do pracy dni wyglądają podobnie.

Śniadanie: płatki owsiane, jaglane lub orkiszowe z wodą lub mlekiem roślinnym. Do tego dodaję owoce takie jak banany, maliny, jagody, mango, ananas. Zależy co mam pod ręką. Moja wskazówka: super do tego celu nadają się owoce mrożone. Paczka starczy na jakieś 4 razy, to prawie na cały tydzień, a mamy owoce gotowe, umyte i pokrojone. Proste, bo u mnie musi być proste :). Opcjonalnie dorzucam cynamon, miód, masło orzechowe, pastę czekoladową z sezamu. Pycha! Wszystko sobie zalewam i szykuje wieczorem do pudełka, pudełko wrzucam do lodówki. Rano zabieram i w pracy wrzucam do mikrofali. I już.

II śniadanie: wafle z hummusem, banan, nektarynki, orzechy, pomidor, ogórek. Czasem połowę obiadu z dnia poprzedniego. Czasem sałatka . To co mam pod ręką. I tu uwaga czasem rozdzielam to na dwa mniejsze posiłki. Takie trochę drugie i trzecie śniadanie :).

Obiad: zazwyczaj zupa, ewentualnie koktajl. Jeśli chodzi o zupę i chcę, żeby było ekspresowo, to w Biedronce są mrożone zupy Hortino. Pomidorowa jest absolutnie OBŁĘDNA. A robi się mega prosto i szybko. Zazwyczaj połowę zupy wrzucam do miseczki i do mikrofali. Tyle. Robię też sama warzywne zupy kremy. Jeśli koktajl to albo miksuje w Thermomixie owoce, wodę, chia, albo w opcji na szybko robię sobie napój Natural Mojo. Tak i tak jest całkiem spoko. Lubię też zjeść sobie smażony szpinak z przyprawami, czasem jakiś makaron lub warzywa na patelnię. Także jak widzicie mam na obiad kilka opcji. Czasem połowę porcji przekładam do pudełka i biorę sobie na drugie śniadanie.

Staram się na tym kończyć mój dzień i wtedy jestem na prawdę zadowolona. Jednak oczywiście, że zdarza się zjeść na kolację kawałek chleba, np z serkiem , albo w dzień kawałek pizzy. I to jest właśnie to moje 10% luzu.

Weekendy wyglądają inaczej. Są dwie opcje albo jestem bardzo zmotywowana i wtedy robię sobie koktajle i warzywa, albo potrzebuję cheatday i jem na śniadanie tosty z serem, a w kinie chipsy. Każdy potrzebuje odskoczni. Jednak pilnuję, żeby to nie był cały weekend. Ba! Nawet nie cały dzień. Jeden posiłek, ewentualnie jakaś przekąska.

I jeszcze jedno woda, woda, woda. Dla mnie 2-3 litry to nie problem. Serio. Taki ze mnie wielbłąd 🙂 .

To chyba tyle. Uwierzcie, że jest super prosto, szybko i przyjemnie:) . Wiadomo najgorzej wieczorem, kiedy jest się głodnym, ale da się to przeżyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *